Kurs rysunku w ferie - zachwycona

Mój pierwszy kurs feryjny z rysunku.


Kochani chciałam się z wami podzielić opinią na temat właśnie odbytego kursu rysunku w ferie. Nie spodziewałam się, że nauka może być ta przyjemna i sprawiać tyle frajdy. Nie myślałam, że każdego można nauczyć twórczości. Teraz piszę te słowa żeby pokazać że tak. A mój entuzjazm jest tak olbrzymi ,że aż chcę się nim podzielić ze światem.

Mama znalazła , mama zadzwoniła , ja uczęszczałam.


Nie miałam żadnego pomysłu na ferie. Nie no był trochę posiedzieć na fejsie , przejrzeć instagrama czy pogrzebać  w necie. Dzień jak co dzień. Któregoś dnia do domu wpada moja matka i mówi, że zapisze mnie na kurs rysunku. Spotkało się to z moim zdecydowanym „nie”. Bo wielkich bojach dałam się przekonać. Ponoć kiedyś lubiłam rysować.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W dniu kursu stawiłam się na zajęciach i od razu uderzyła mnie atmosfera. Tam nie było jak w szkole. Wyszedł do mnie niejaki Kacper , który z uśmiechem na ustach  przywitał mnie i zaprowadził do odpowiedniej sali. Była tam siedem innych osób które też zaczynały od podstaw.
http://www.domin.pl/
Prowadzący kazał mówić do siebie na Ty. Potem pokazał nam swoje prace. Były mega!  Zapewniał nas, że sam kiedyś tak zaczynał jak my. To co zwróciło moją uwagę to fakt, że On to naprawdę lubił. Na imię miał Jakub choć nie pamiętam jak na nazwisko.



Zanim się zorientowałam to upłynęło pięć godzin. Ja nawet nie wiem kiedy. Nie czułam zmęczenia a ani znudzenia. Co więcej nabrałam ochoty na dalsze rysowanie

Kolejny dzień , kolejne tematy kolejne odkrywanie świata rysunku. Nie myślałam, że kurs rysunku w ferie i to znaleziony przez mamę może być fajny. Drugiego dnia postanowiłam zostać dłużej bo podobno można. I tu szok. Wydawało mi się, Kuba jest fajnym prowadzącym a jak poszłam do Wiktora to klimat jaki był u niego był nie do opisania. Radośni ludzi którzy nie patrzą na Ciebie spode łba. Ktoś włączył muzę i tak zleciały mi trzy kolejne godziny. Wiktor miał kilka tematów bo była to tzw grupa odrobieniowa ale znalazł dla mnie czas i zawsze chętnie wszystko wyjaśniał.
Zaczęłam dogłębniej sprawdzać na jaki kurs rysunku trafiłam. Wrażenie zrobił na mnie ich kanał rysunkowy i chyb ten film najbardziej :


W pokoju obok zajęcia z akwareli prowadził Grzegorz Wróbel. Jak porozmawiałam z innymi na kursie to okazało się że jest to tutejsza legenda. Mistrz akwareli światowej rangi. Z resztą warto przeczytać ten artykuł u niego na blogu :


Przejrzałam też wszystkie filmy jaki p. Grzegorz nagrał bo ma własny kanał na YT
No i chyb ten podobał mi się najbardziej:


A tego bloga napisałam dlatego, że wewnętrznie uważam to miejsce za niesamowite. Polecam z całego serca.


A jeszcze link do bloga p. Wojciecha Domińczaka – i jego ostatniego artykułu.



Komentarze